wtorek, 11 października 2011

21.

W pewnym momencie do każdego człowieka przychodzi myśl, że pośród milionów ludzi na tym świecie on sam nic nie znaczy. W końcu jaki jest stosunek ludzi, którym zawdzięczamy cząstkę kultury czy nauki do tych, którzy odeszli z tego świata w zapomnieniu? Prawda boli, ale jesteśmy częścią wielkiej szarej masy, która sama w sobie może nie jest zła, ale nie każdy ma w sobie tak silną wolę walki, by się przez nią przebic, wybic na wierzch.

W ostatnich dniach poczułam, że bardzo nie chce, by o mnie zapomniano. Chciałabym, by ludzie za kilkadziesiąt/kilkaset lat powiedzieli: "To? To zawdzięczamy Katarzynie K., która pochodziła z okolic Radzynia Podlaskiego". Nie wiem, czy chcę byc pamiętana w dziedzinie kultury - fotografii, czy nauki. Nie wiem. Wiem, że chcę coś w życiu osiągnąc, zostawic po sobie jakiś ślad, cząstkę mnie, która przetrwałaby tak długi czas, wniosła by coś do życia.

Z drugiej strony zawsze zastanawiało mnie to, czy tacy ludzie czuli się w pełni spełnieni. Czy kariera zawodowa nie przenosi się nad życie osobiste, życie rodzinne. W końcu kiedy można czuc się w pełni spełnionym człowiekiem? Gdy odkryjesz jakiś nowy pierwiastek? Gdy znajdziesz lek na nieuleczalne teraz choroby? Gdy ujrzysz swoją pracę w znanej galerii sztuki? Czy w końcu gdy wracasz zmęczony z pracy i wiesz, że w domu czeka na Ciebie ktoś, komu bardzo na Tobie zalezy?
Życie jest ciężkie do pojęcia, serio.



      * * * 


Klika plenerowych zdjęc Weroniki  (sobotnie)  :  


















 

poniedziałek, 10 października 2011

2o.

Pogoda dobija. Gdzie jest słońce? Mam się z nim pożegnac już na stałe?  Moje łapki się buntują. Zwłaszcza rano, gdy trzeba iśc na autobus. Muszę odgrzebac gdzieś rękawiczki...
Jestem takim miszczuniem, że kose poprawiłam na 2+ -.- Do tego Magdalena uświadomiła mi, że serio jestem głupia skoro sobie nie radze już w pierwszej klasie. Miło. Nawet bałdzo. Spotkania na PKSie też są bałdzo miłe - zwłaszcza jak spotyka się osobę, z którą tyle czasu spędziłeś w swoim życiu. Więcej takich!
Klasa pierwsza Byy okazała się grupą pijaczków - bardzo prawidłowo! xD Ale wszystko okaże się w czwartek, o ile ognisko dojdzie do skutku. Jeśli już dojdzie to liczę na w miarę ciepłą nocke.


Brak matmy przez tydzień i życie staje się piękniejsze !
Szkoda tylko, że zamiast tego czeka mnie dziś angielski i technologia. : (


Oli i Bożeny 18:

 Pisenloff end smajl.


 Z zaskoczenia. Miszcz drugiego planu !


 To jest dziwne. xD


 Wbrew minom torcik był mniaaam <3

Jedyne, czego mężczyznom zazdroszczę, to - wbrew temu co głosił Freud - nie penisa, ale zdolności do zasypiania wszędzie, w każdych warunkach i na czas dowolny.

 

niedziela, 9 października 2011

19.


Jestem na siebie bardzo zła, nie czaje matmy, nikt mi nie potrafi jej wytłumaczyc, a mamcia ma to chyba gdzieś. W sumie racja, po co mi korki, skoro Iza ma ich już 4?
Serio, nie zawracajcie sobie wszyscy mną głowy.
Serio, w dupie mam to wszystko.
Serio, miejcie dalej na mnie wyjebane póki czegoś nie będziecie chcieli.
Serio. Po prostu.



Moim jedynym celem jest schowanie się gdzieś bardzo daleko, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Tylko ja i najlepsze kawałki w słuchawkach. 

 

18.


Nienawidzę tej części weekendu, w której muszę wziąc się za naukę pomimo mojego wielkiego lenistwa. Nie mam pojęcia jak ogarnę matmę na jutro. Ludzie, heeelp !








W sercach wszystkich było tylko miejsce na bardzo starą i bardzo posępną nadzieję, tę właśnie, która nie pozwala ludziom poddać się śmierci i nie jest niczym innym, jak upieraniem się przy życiu.  

 

sobota, 8 października 2011

17. - part. III

Nie wiem po co znowu tu weszłam. Nie wiem, czy czuję potrzebę, by coś z siebie wylac czy nie. W pewnym momencie uświadomiłam sobie jak dużo sprzeczności jest w ludziach, we mnie samej. Nie, zdecydowanie nie powinnam spędzac sobotniego wieczoru sama w domu przed komputerem. Kontemplacje przeszły mi z Jogurta, bo tylko on tak miał. Mam tylko nadzieję, że po 2o roku życia nie stanę się taka jak on.
To wszystko to ZUO, samo ZUO i najgorsza jest świadomośc, że nic nie można z tym zrobic, na nikogo nie masz wpływu. Twoi przyjaciele się staczają, wkraczają na złą drogę, ale nic ich nie obchodzi Twoje zdanie. No tak, w sumie po co? Po co się produkowac? Najlepiej powiedziec 'nie ochodzi mnie to, co się z Tobą stanie'. Niby najlepsze wyjście, a jednak najtrudniejsze. Nie wiem, może przesadzam. Może powinnam dostrzegac optymizm w tym wszystkim. Wczoraj było tak cudownie - czemu dziś nie może byc tak samo? To tylko przenośnia, a zarazem pytanie retoryczne.
Potrzebna mi silna motywacja do działania. Nie wiem jeszcze jakiego, ale muszę znowu zacząc robic coś, co da mi wielką satysfakcję i będę widziala efekty mojej ciężkiej pracy. Może znowu zacznę rysowac? Przecież wiem, gdzie mam materiały i wiem, że nie powinnam siedziec przed komputerem - a jednak ! Truth hurts, really. A może to czas, by podzielic wszystkie problemy z kimś? Nie, w sumie nad tym nie chce sie zastanawiac.

16.



Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.


------------------------------------------------------------------




Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

 

15.


Weekend zaczął się przemiło, ciąg dalszy też mam nadzieję, że nie zawiedzie. Na pewno efekty dzisiejszej pracy znajdą się tu, aczkolwiek zobaczymy co wyjdzie. Na razie myślę nad fajnym motywem.. Poszperam trochę w necie i liczę na jakiś ogromny przypływ weny <3











Rodzinnie.