Gdy się zobaczyło tylko piękno szczęścia na twarzy ukochanej osoby, wiadomo już, że dla człowieka nie może być innego powołania, jak wzbudzanie tego światła na twarzach otaczających nas ludzi.

Zaczynam powoli ogarniac moje sprawy. Mam nadzieję, że nie zajmie mi to dużo czasu. W szkole robi się coraz luźniejsza atmosfera: 'Masz jakieś konie?', 'Ty ten ogon rysowałaś 7 razy?', 'spóźnienie + chamstwo = kłótnia x foch', itd. ;D
Chciałabym wziąc tydzień wolnego od wszystkiego i wyjechac gdzieś do Wenecji lub Cesenatico. Siedziec tam nocą na deptaku i kontemplowac moje życie. Może znalazłabym w tym wszystkim sens? Dobra opcja! Tylko teraz.. kto mnie tam zabierze?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz